szkola.sg@sp.swiatniki-gorne.pl +48 12 270 50 40

WIELKIE SERCA DO SPORTOWEJ WALKI

24.09.2026r nasi uczniowie reprezentowali szkołę podczas zawodów w sztafetowych biegach przełajowych w Skawinie. Tym razem nie udało nam się wskoczyć na tzw. „pudło”. Ale czy to powód, żeby o tych zawodach nie napisać? Wręcz przeciwnie

Bo mamy naprawdę wspaniałe, utalentowane ruchowo dzieciaki, które pobiegły na miarę swoich możliwości ,a niektóre chyba nawet trochę ponad nie. Sport po raz kolejny pokazał nam, że zwycięstwo nie zawsze wiąże się ze zdobyciem pierwszego miejsca. Czasem największym zwycięstwem jest pokonanie własnych słabości, zmęczenia, stresu czy chwili zwątpienia i dobiegnięcie do mety z poczuciem: dałem z siebie wszystko. A dzisiaj było na co patrzeć

Filip -na 1200 metrów odrabiał przewagę rywali w takim tempie, że momentami trudno było uwierzyć własnym oczom. Człowiek-rakieta!

Wit – jeden z najdrobniejszych zawodników, ale serce do walki zdecydowanie w rozmiarze XXL. Wydłużał krok, byle tylko zbliżyć się do rywala.

Zosia – słucha wskazówek, pilnuje tempa i konsekwentnie robi swoje, a po biegu humor – 100%

Borys – mimo zmęczenia po ostatnim meczu pobiegł na 100% swoich możliwości. Sportowy charakter, a czerwone getry chyba dodały mu jeszcze trochę mocy

Ala – ambicja w czystej postaci. Nasza mała rakieta. Jak już ruszy, pozostaje tylko patrzeć! Petarda.

Helena – nasz zespołowy charakter. Równo, konsekwentnie i do celu. A po biegu? Tam, gdzie Helena, tam zawsze coś się dzieje

Bartek – walczył do końca i zostawił na trasie mnóstwo energii i serca. Prawdziwy sportowiec. A gdyby jeszcze miał piłkę przy nodze… kto wie, czy nie pobiegłby jeszcze szybciej

Bartosz – tym razem obuwie zrobiło swoje, ale jedno jest pewne – to bardzo pojętny uczeń i jeszcze pokaże, na co go stać. Ma potencjał, szybko się uczy i coś nam mówi, że będzie z niego sportowiec. Jeszcze o nim usłyszymy.

Mikołaj – ależ on jest pokorny. A w sporcie to ogromny atut. Wytrzymały, słuchający wskazówek, spokojny i konsekwentny. Chłopaku, nie zmieniaj się.

Daniel – chyba ta poświata czerwonych włosów z wakacji nadal działała, bo energii zdecydowanie mu nie brakowało. Charakter do walki jest.

Viktoria – ewidentnie wiedziała, po co przyjechała na zawody. Jej optymizm i dobra energia udzielały się pozostałym i podnosiły na duchu koleżanki.

Karina – cały czas zaskakuje swoją ambicją. Niepozorna, a kiedy przychodzi moment rywalizacji, pokazuje ogromnego ducha walki.

Marta i Filip – rodzeństwo, więc mózgi operacyjno-matematyczne zadziałały bezbłędnie. Kroki wyliczone, strategia obrana – można biec.

Franciszek – popłynął niczym na jachcie. Wie chłopak, jak „odpłynąć” rywalom.

Jakub – zdecydowanie lepiej czuje się w sportach siłowych i na siłowni, ale dzisiaj pokazał, że kiedy trzeba pobiec – też daje radę.

Sebastian – długi krok, spokojny bieg, a na twarzy… jakby zmęczenie w ogóle go nie dotyczyło.

Wiktor – widać kondycję, sportowe przygotowanie i przede wszystkim ducha walki. I można byłoby jeszcze długo pisać o dzisiejszej ekipie…

Bo właśnie takie zawody przypominają nam, że medal jest nagrodą, ale nie jest jedyną miarą sukcesu. Zgodnie z duchem olimpijskim nie każdy może wrócić z medalem, ale każdy może wrócić jako zwycięzca własnej walki. Bo olimpijczykiem zostaje się nie tylko na podium. Zostaje się nim również w sercu – poprzez uczciwą rywalizację, szacunek do przeciwnika, walkę do końca i grę fair play.

W sporcie liczy się wynik, ale liczy się też coś, czego nie zapisze żadna tabela: charakter, wytrwałość, pokora, współpraca i umiejętność podniesienia się wtedy, kiedy jest trudno. Ależ my mamy wspaniałych, utalentowanych ruchowo uczniów

Przejdź do treści